- Strona główna
- Blog
- Alimenty na rodzica, dziadków lub dorosłe dziecko - obowiązek między krewnymi
Alimenty na rodzica, dziadków lub dorosłe dziecko - obowiązek między krewnymi
Alimenty to nie tylko sprawa na dziecko. Kiedy dorosłym krewnym przysługują świadczenia od rodziny i gdzie sprawy się komplikują, wyjaśnia prawnik z Lublina.
Spis treści
Wokół alimentów narósł jeden uporczywy mit: że to wyłącznie pieniądze dla dziecka. W kancelarii słyszę go regularnie, zwykle przy okazji pytania, które zaskakuje samego pytającego: "czy moja matka może żądać ode mnie alimentów?". Albo odwrotnie: schorowany rodzic pyta, czy ma prawo prosić dorosłe dzieci o wsparcie, gdy emerytura nie wystarcza na leki.
Tak. Obowiązek alimentacyjny istnieje nie tylko wobec dziecka. Łączy on krewnych w linii prostej w obie strony: rodziców i dzieci, dziadków i wnuki, niekiedy obejmuje też rodzeństwo. Polskie prawo rodzinne traktuje rodzinę jako wspólnotę, w której w określonych sytuacjach bliżsi mają obowiązek wspierać się nawzajem. Dorosłe dziecko, które nie potrafi samodzielnie się utrzymać, schorowany rodzic, babcia w niedostatku, gdy rodzic dziecka nie żyje albo nie płaci. Każda z tych sytuacji ma własną logikę, którą warto rozumieć, zanim się złoży pozew albo dostanie taki pozew od kogoś z rodziny.
Obowiązek alimentacyjny między krewnymi - kto, kogo i w jakiej kolejności
Sam obowiązek alimentacyjny obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo. Wynika to z art. 128 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (KRO), który definiuje go jako obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także środków wychowania. Linia prosta to przodkowie i potomkowie: rodzice, dzieci, dziadkowie, wnuki, pradziadkowie. To właśnie ten krąg łączy wzajemny obowiązek wsparcia.
Kolejność nie jest dowolna. Prawo ustala porządek, w jakim sięga się do poszczególnych krewnych, i nie można go pominąć wedle własnego uznania. Najpierw obowiązek obciąża zstępnych, czyli dzieci i wnuki, dopiero potem wstępnych, czyli rodziców i dziadków, a na końcu rodzeństwo. W obrębie tej samej grupy bliscy stopniem wyprzedzają dalszych; dzieci przed wnukami, rodzice przed dziadkami. Zasadę tej kolejności wyraża art. 129 KRO.
Dlaczego to aż tak istotne? Bo babcia, która chce alimentów od wnuka, nie może pominąć własnych dzieci, jeżeli te żyją i są w stanie płacić. Obowiązek dalszych krewnych ma charakter posiłkowy. Wchodzi w grę dopiero wtedy, gdy bliższych nie ma, nie żyją albo nie są w stanie sprostać obowiązkowi. To pierwsze miejsce, w którym sprawy potrafią się skomplikować, bo ustalenie, kto jest "bliższy" i czy faktycznie nie może płacić, bywa sporne.
Niedostatek - klucz, którego nie ma przy alimentach na małe dziecko
Tu leży najważniejsza różnica wobec alimentów na nieletnie dziecko. Małoletnie dziecko, które nie utrzyma się samo, ma prawo do alimentów bez wykazywania, że cierpi biedę; rodzice muszą dzielić się z nim swoim poziomem życia. Przy dorosłych krewnych reguła jest inna i bardziej wymagająca.
Co do zasady alimentów między krewnymi może żądać tylko ten, kto znajduje się w niedostatku. To pojęcie z art. 133 KRO, który dla dziecka pełnoletniego uzależnia alimenty właśnie od tego, czy potrafi ono utrzymać się samodzielnie. Niedostatek nie oznacza skrajnej nędzy. W orzecznictwie przyjmuje się, że chodzi o sytuację, w której ktoś nie jest w stanie własnymi siłami zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb, w całości lub w części. Schorowany rodzic z niską emeryturą, która nie pokrywa leków i podstawowego utrzymania, zwykle ten warunek spełnia.
I tu wraca pełnoletnie dziecko. Rodzic nie przestaje płacić alimentów automatycznie w dniu osiemnastych urodzin. Jeżeli dorosłe dziecko kontynuuje naukę i nie jest jeszcze w stanie samo się utrzymać, obowiązek zwykle trwa. Granica nie biegnie po wieku, lecz po realnej zdolności do samodzielnego utrzymania. "Skończył 18 lat, koniec płacenia" to jeden z najczęstszych błędów rodziców.
Są jednak granice. Rodzic może w pewnych sytuacjach uchylić się od alimentów na dorosłe dziecko, na przykład gdy ono mogło już się usamodzielnić, lecz tego zaniedbuje, albo gdy żądanie alimentów byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Gdzie kończy się obowiązek wspierania uczącego się dziecka, a zaczyna jego własna bierność? To pytanie sąd rozstrzyga indywidualnie i właśnie wokół niego toczy się większość takich sporów.
Ile i od czego to zależy
Wysokości alimentów nie wyznacza żadna tabela ani sztywny procent dochodu. Zakres świadczeń zależy od dwóch rzeczy jednocześnie, co wyraża art. 135 KRO: od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.
To znaczy, że sąd patrzy z dwóch stron naraz. Z jednej, czego naprawdę potrzebuje osoba uprawniona, na przykład jakie są realne koszty leczenia i utrzymania schorowanego rodzica. Z drugiej, na co faktycznie stać zobowiązanego, przy czym liczy się nie tylko to, ile zarabia, ale ile mógłby zarabiać, gdyby wykorzystywał swoje możliwości. Najczęstsze punkty sporne to:
- Realny zakres potrzeb. Koszty leków, opieki, rehabilitacji czy dojazdów do lekarza trzeba wykazać, a nie tylko ogólnie powołać.
- Możliwości zarobkowe, a nie sam dochód. Osoba, która celowo rezygnuje z pracy albo zaniża dochody, bywa rozliczana wedle tego, co mogłaby realnie zarobić.
- Kilku zobowiązanych naraz. Gdy dorosłych dzieci jest kilkoro, ciężar rozkłada się między nimi stosownie do możliwości każdego, co często rodzi spór "dlaczego ja mam płacić więcej niż brat".
- Inne źródła utrzymania uprawnionego. Emerytura, renta, oszczędności czy majątek wpływają na ocenę, czy i w jakim zakresie występuje niedostatek.
Klient często pyta: "to ile w końcu zapłacę?". Uczciwa odpowiedź brzmi: to zależy od dokumentów. Dwie pozornie podobne sprawy potrafią skończyć się zupełnie inną kwotą, bo decydują konkretne potrzeby i konkretne możliwości. Sprawy rodzinne tego typu, podobnie jak inne spory z zakresu prawa rodzinnego, rozstrzygają się na poziomie dowodów, nie ogólnych zasad.
Gdzie składa się sprawę i co potrafi ją "cofnąć"
Sprawy o alimenty między krewnymi należą do właściwości sądu rejonowego, a postępowanie toczy się według przepisów Kodeksu postępowania cywilnego (KPC). Właściwość miejscowa daje uprawnionemu pewne ułatwienie: powództwo o alimenty można wytoczyć także przed sąd miejsca zamieszkania osoby uprawnionej, na co pozwala art. 32 KPC. Brzmi prosto, a mimo to właśnie tu sprawy najczęściej się potykają.
W praktyce trzy rzeczy potrafią "cofnąć" taką sprawę o miesiące. Po pierwsze, pominięcie kolejności zobowiązanych; pozew wytoczony od razu dalszemu krewnemu, gdy żyje bliższy zdolny do płacenia, bywa skazany na porażkę. Po drugie, ogólnikowe wyliczenie potrzeb; "potrzebuję na życie" to za mało, sąd chce konkretów popartych dokumentami. Po trzecie, zignorowanie kwestii zabezpieczenia na czas procesu, przez co osoba w niedostatku czeka na pieniądze, mimo że prawo pozwala uzyskać je wcześniej. Te potknięcia rzadko wynikają ze złej woli; po prostu nie widać ich z perspektywy osoby, która pierwszy raz pisze pozew. Osobnym tematem pozostaje to, co dzieje się po wyroku, gdy zobowiązany mimo wszystko nie płaci i sprawa przechodzi w obszar postępowania egzekucyjnego.
Pani H., 71 lat, przyszła z gotowym pozwem o alimenty od wnuczki, bo własny syn od dawna się nie odzywał. Po przejrzeniu dokumentów okazało się, że syn żyje i pracuje, a właśnie jego, jako bliższego stopniem, obowiązek obciąża w pierwszej kolejności. Po skorygowaniu kierunku sprawa potoczyła się prawidłowym torem. Pokazuje ten przykład, bo pominięcie kolejności to typowa pułapka u osób, które próbują poprowadzić sprawę same.
Najważniejsze do zapamiętania
- Obowiązek alimentacyjny łączy krewnych w linii prostej w obie strony: dzieci i rodziców, wnuki i dziadków, niekiedy obejmuje rodzeństwo.
- Dla dorosłych krewnych regułą jest niedostatek; nie wystarczy, że komuś byłoby wygodniej, trzeba wykazać niemożność samodzielnego utrzymania.
- Kolejność zobowiązanych jest ściśle określona: najpierw bliżsi, potem dalsi, i nie można jej pominąć wedle uznania.
- Wysokość zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego i możliwości zobowiązanego, a nie od sztywnej tabeli.
Warto zatem pamiętać o kwestiach związanych z niedostatkiem, o kolejności zobowiązań między krewnymi oraz że alimenty to nie tylko "sprawa na małe dziecko". To wiedza, która pozwala uniknąć dwóch skrajności: założenia, że dorosłemu nic się nie należy, oraz przekonania, że można pozwać dowolnego krewnego z pominięciem kolejności.
Twoja sytuacja ma własne elementy, których ten ogólny tekst nie obejmie: kto w Twojej rodzinie jest zobowiązany w pierwszej kolejności, jak udokumentować niedostatek i realne potrzeby, jakie są faktyczne możliwości zarobkowe zobowiązanego, a po jego stronie, czy istnieją podstawy do obrony. Te rzeczy ocenia się indywidualnie, na podstawie konkretnych dochodów, dokumentów i historii rodziny.
Sprawa o alimenty między krewnymi w Lublinie? Pomogę ustalić, kto jest zobowiązany w pierwszej kolejności, i wykazać niedostatek albo zbudować obronę. umów konsultację.
Treść ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.
Najczęściej zadawane pytania
Krótkie odpowiedzi na pytania, które najczęściej pojawiają się w tej sprawie.
Potrzebujesz pomocy prawnej?
Skontaktuj się, aby omówić swoją sprawę i uzyskać profesjonalne wsparcie.
Umów konsultację